Każda spółka, która wychodzi poza etap pierwszych klientów, trafia w końcu na ten sam problem. Rośnie liczba umów, faktur, licencji, dostawców i obowiązków formalnych. Czas, który powinien iść na rozwój produktu i rozmowy z klientami, zaczyna pochłaniać administracja. W grupie kilku spółek ten problem mnoży się przez liczbę podmiotów — każdy z nich musiałby budować własne zaplecze od zera.
Central Operations powstało po to, żeby zdjąć ten ciężar ze spółek operacyjnych. Bierzemy na siebie biurokrację, księgowość i administrację: obsługę prawną, utrzymanie infrastruktury IT, licencje i zarządzanie przepływami finansowymi. Spółki dostają gotowe rozwiązania i jeden punkt kontaktu, a ich zespoły zajmują się tym, za co płaci rynek — innowacjami, sprzedażą i obsługą klienta.
Nie szukamy klientów na zewnątrz. Naszym jedynym klientem jest własne portfolio spółek.
To rozróżnienie jest ważne. Central Operations nie jest firmą doradczą ani biurem rachunkowym, które walczy o zlecenia na rynku. Jesteśmy wewnętrznym układem nerwowym grupy: przekazujemy zasoby, informacje i decyzje tam, gdzie są potrzebne, i pilnujemy, żeby cała struktura działała jak jeden organizm, a nie zbiór niezależnych firm, które przypadkiem mają wspólnego właściciela.